4.3.10

STAROŚĆ TO RADOŚĆ

Ostatnio wokół mnie coraz więcej emerytów – nie znaczy to, że sama zasiliłam ich szeregi, ale przyznacie chyba, że w południe spacerują raczej matki z dziećmi, przedszkolaki, wagarowicze lub właśnie emeryci. W moim bloku zdecydowana większość lokatorów to ludzie w wieku 60+. Obserwując nie tylko tych znajomych, ale również zupełnie przypadkowych, podzieliłam ich na dwie grupy: radośni i smutasy. Smutasy głównie siedzą w domach, narzekają na wszystko, oglądają niezbyt wartociowe seriale lub czytają głupawe gazety i czekają… chyba na śmierć? Radośni, choć może raczej należy ich nazwać aktywnymi, potrafią zorganizować sobie prawie każdy dzień. Przykłady? Oto moi sąsiedzi: Pani Maria mnóstwo czyta – nie stać jej oczywiście na kupowanie książek, więc korzysta z biblioteki, gdzie również przegląda czasopisma, bierze udział w spotkaniach PTTK, chodzi na wystawy i do kina, a poza tym raz w roku funduje sobie naprawdę daleką podróż – dlatego na co dzień żyje dość skromnie. Ostatnio była w Indiach. Pan Stanisław – śpiewa w chórze, ma naprawdę świetny głos. Pani Marylka udziela korepetycji, zajmuje się wnukiem, ma działkę, wszędzie jej pełno.

Ale co mnie w nich naprawdę urzeka? Każde z nich zauważa, że wokół niego są inni, którym można pomóc, choćby z racji większej ilości wolnego czasu. Dlatego pani Maria bez problemu zanosi do wypożyczalni moje książki, czasami korzystając z mojego bibliotecznego konta; pani Marylka (nawet w największy mróz!) bez wahania pojedzie do szpitala aby zapisać mnie na badania lub zrobi zakupy, a pan Stanisław pomoże wtachać wózek… Znam też panią, która dla przyjaciół swoich dorosłych dzieci zrobi sałatkę tylko dlatego, że wie, że oni naprawdę chętnie ją zjedzą :).
Mam nadzieję, że starość, a potem śmierć zastanie mnie w grupie tych radosnych i aktywnych :)